Gość riiri. Goście. Napisano Marzec 29, 2009. witajcie w klubie :) mój tez sie nie odzywa, szlaja sie gdzieś z innymi panienkami, a mnie ma w dupie.
Pokłóciliśmy się o pigułki. Byłam w szoku jak można tak myśleć [LIST] jak w tej sprawie zachował się mój facet. Nie jestem w stanie zaakceptować takiego podejścia, byłam w szoku
Tłumaczenia w kontekście hasła "poklocilismy" z polskiego na angielski od Reverso Context: pokłóciliśmy
Ugadał się, z sędzią, że jeśli się wybudzi, będę wolny i zapłacę odszkodowanie Cristinie, ale jeśli nie, to ja pójdę siedzieć. To, że się wybudziła, miałem szczęście. - Słuchając, tej całej opowieści, patrzyłam się w puste miejsce. Nie ruszałam się, nie przerywałam, tylko dałam mu mówić. Chciała, go wrobić w
Ja mam też podobną sytuację z moim facetem. Chodzimy ze soba bardzo bardzo długo- prawie 7 lat. Mamy po 22 lata. Zawsze był dla mnie miły, słodki, kochany itp. Ale ostatnio coś zaczął
Pokłóciliśmy się o Dracona - Fred zrobił wielkie oczy gdy powiedziała jego imię -Jaa stwierdziłam ,że może nie jest taki zły , że może to wszystko to wina jego matki i ojca aa oni zaczęli na mnie krzyczeć i Rron powiedział że Malfoy miał rację nazywając mnie głupią szlaamą a Harry przytaknął -
Pokłóciliśmy się przez telefon i on sie nie odzywa, ja tak nie potrafie ale niemogę ciągle za nim biegac jak piesek. Skocz do zawartości. Życie uczuciowe; Kosmetyki;
Zt5Cy. 34 min True Crime Breck Bednar poznaje Lewisa w sieci. Ich spotkanie kończy się tragedią. More Episodes Tropciele Zbrodni Breck Bednar poznaje Lewisa w sieci. Ich spotkanie kończy się tragedią. 34 min More Episodes Tropciele Zbrodni Top Podcasts In True Crime Forgiftet på plejehjem TV2 Østjylland True Story Martin Hylander Bandeland Ekstra Bladet Manden på cyklen TV2 ØST Forfulgt – af Danmarks største stalker TV2 Østjylland Danske Drabssager RadioPlay
Adalia Dołączył: 2015-06-13 Miasto: Opole Liczba postów: 639 21 stycznia 2019, 23:01 Poznałam faceta przez aplikację randkową. Byliśmy dziś na 3 randce. Ale on się w ogóle do mnie nie odzywa. W sensie, na randce gada, przytula mnie, obejmuje itp. potem odprowadza na autobus, pyta kiedy się zobaczymy jeszcze raz, a potem milczy. No dosłownie. Po pierwszej randce napisał, że było fajnie i czy się nie spotkamy za 2 dni. No okej ustaliliśmy termin i cisza. Odezwał się za 2 dni czy aktualne i tyle. Na drugim spotkaniu po tym jak mnie odporowadzil zapytał kiedy się widzimy, powiedziałam że nie wiem, może będę w piątek u niego w mieście. Nie odzywał się aż do piątku i wtedy napisał jak tam u mnie, czy przyjadę. Dzisiaj napisał, że jest przejazdem u mnie i czy się spotkamy. No i znowu cisza. Nie wiem czy umówić się z nim kolejny raz i zapytać wprost o co mu biega czy po prostu go teraz olać. Miała z Was któraś podobną sytuację? Na randce jest super, rozmawiacie, całujecie się itp a potem nagle cisza, aż do kolejnego spotkania. Dołączył: 2013-05-02 Miasto: krosno Liczba postów: 3161 22 stycznia 2019, 09:14 Rany dziewczyny ile jeszcze będzie takich tematów? Musicie wszystkie udawać niedostępne?To jakaś cecha zarezerwowana tylko dla kobiet czy co? Tak ciężko odezwać się pierwsza i dowiedzieć się co w trawie piszczy? Misi270869 22 stycznia 2019, 09:18 Tylko problem jest chyba w tym: czy on odpowie gdy ona zapyta Dołączył: 2016-11-07 Miasto: Kolonia Liczba postów: 3989 22 stycznia 2019, 09:25 Mam znajomego, który po prostu nie używa telefonu, dodzwonić się do niego ciężko, na smsy nie odpowiada od nikogo a bardzo ciekawy facet. Po prostu nie lubi kontaktu wirtualnego i tyle. Dokładnie. Po prostu niektórzy tacy są :) Dołączył: 2013-07-11 Miasto: Poznań Liczba postów: 637 22 stycznia 2019, 09:36 napisał(a):Rany dziewczyny ile jeszcze będzie takich tematów? Musicie wszystkie udawać niedostępne?To jakaś cecha zarezerwowana tylko dla kobiet czy co? Tak ciężko odezwać się pierwsza i dowiedzieć się co w trawie piszczy? Jak widać, nie jest zarezerwowana tylko dla kobiet, skoro facet też się nie odzywa i jest sporo takich tematów. Ale zgadzam się - warto się odezwać pierwszą i obserwować reakcję. Albo zapytać na spotkaniu. Dołączył: 2018-10-05 Miasto: Happy Place Liczba postów: 2911 22 stycznia 2019, 09:50 Lili52 napisał(a):Sądzę, że z jego strony nie ma chemii i traktuje tę znajomość bardzo luźno; pewnie umawia się nie tylko z Tobą. Argumenty, że facet, który umawia się na ranki przez internet, w międzyczasie nagle nabiera alergii na "kontakt wirtualny", są słabe. Zainteresowany facet zapytałby na przykład, jak Ci minął dzień. Nie potrzeba wielkich nakładów czasu i długiego pisania o niczym, żeby podtrzymać kontakt. Z tym się całkowicie zgadzam. Też znam jednego faceta, który stroni od telefonu ale on nie korzystał z aplikacji randkowych tylko dziewczynę poznał "w realu".Możesz zapytać wprost ale mnie się niestety też wydaje, że on nie jest przesadnie zainteresowany. pulpiasta Dołączył: 2013-09-10 Miasto: Warszawa Liczba postów: 2070 22 stycznia 2019, 10:17 bridetobee napisał(a):Lili52 napisał(a):Sądzę, że z jego strony nie ma chemii i traktuje tę znajomość bardzo luźno; pewnie umawia się nie tylko z Tobą. Argumenty, że facet, który umawia się na ranki przez internet, w międzyczasie nagle nabiera alergii na "kontakt wirtualny", są słabe. Zainteresowany facet zapytałby na przykład, jak Ci minął dzień. Nie potrzeba wielkich nakładów czasu i długiego pisania o niczym, żeby podtrzymać kontakt. Z tym się całkowicie zgadzam. Też znam jednego faceta, który stroni od telefonu ale on nie korzystał z aplikacji randkowych tylko dziewczynę poznał "w realu".Możesz zapytać wprost ale mnie się niestety też wydaje, że on nie jest przesadnie zainteresowany. Zdazylo mi sie uzywac aplikacji randkowych, bo akurat wtedy mialam wolna chwile, a w ciagu dnia odpisuje co kilka godzin, bo nie mam czasu. Wcale to nie oznacza, ze mi nie zalezy, tylko wole na spokojnie odpisac niz na szybko cokolwiek. Adalia Dołączył: 2015-06-13 Miasto: Opole Liczba postów: 639 22 stycznia 2019, 10:24 Misi270869 napisał(a):Tylko problem jest chyba w tym: czy on odpowie gdy ona zapytaJak ja do niego napiszę nawet zwykłe "co słychać" to mi odpisuje. Nie muszę długo czekać na odpowiedź. Ale sam z siebie nic a nic. Rozmawiamy teraz przez fejsa ale nie mam go w znajomych (fejsa mam czysto do pracy). Jak wejdę na aplikację to nie widzę żeby był dostępny, ale może wchodzi tam o innych porach niż ja. Z resztą sama po drugiej randce z nim byłam na randce z innym facetem, bo pisałam z dwoma i obaj wydawali się fajni. Tylko teraz z tym drugim już nie piszę. Po prostu się zastanawiałam czy tacy faceci serio istnieją, bo takie coś zdarzyło mi się pierwszy raz. Zawsze się ją czy facet odzywał w ciągu dnia czy coś. A tu po prostu jakbym nie istniała aż do spotkania.... Dołączył: 2014-06-25 Miasto: Warszawa Liczba postów: 26245 22 stycznia 2019, 10:33 Lili52 napisał(a):Argumenty, że facet, który umawia się na ranki przez internet, w międzyczasie nagle nabiera alergii na "kontakt wirtualny", są słabe. Zainteresowany facet zapytałby na przykład, jak Ci minął dzień. Dlaczego?ja mam alergię na kontakt wirtualny z osobami, z którymi mogę i spotykam sie na żywo. To strata czasu, chyba ze pojawi się jakiś konkretny temat do obgadania. Bo na takie pitu pitu przez komunikator o niczym to ja nawet pomysłu nie mam. Zazwyczaj człowiek gapi się jak ciele w ekran i nie wie co napisać. Na pytanie jak mi minął dzien to juz w ogóle nie wiadomo jak odpowiedzieć. No co mam mówić? Ze się pomyliłam w liczeniu oczek, że mnie jakiś tam bohater książki zirytował, że w pracy znów była praca, że na obiad miałam klopsy w kapuście, że mi rowerek treningowy zaczął piszczeć i muszę nasmarować? To by na przykład były odpowiedzi na to, jak mi minął wczorajszy dzień. Jakiego faceta by to mogło obchodzić, to nie mam pojęcia :D Dołączył: 2013-07-11 Miasto: Poznań Liczba postów: 637 22 stycznia 2019, 10:41 Cyrica napisał(a):Lili52 napisał(a):Argumenty, że facet, który umawia się na ranki przez internet, w międzyczasie nagle nabiera alergii na "kontakt wirtualny", są słabe. Zainteresowany facet zapytałby na przykład, jak Ci minął dzień. Dlaczego?ja mam alergię na kontakt wirtualny z osobami, z którymi mogę i spotykam sie na żywo. To strata czasu, chyba ze pojawi się jakiś konkretny temat do obgadania. Bo na takie pitu pitu przez komunikator o niczym to ja nawet pomysłu nie mam. Zazwyczaj człowiek gapi się jak ciele w ekran i nie wie co napisać. Na pytanie jak mi minął dzien to juz w ogóle nie wiadomo jak odpowiedzieć. No co mam mówić? Ze się pomyliłam w liczeniu oczek, że mnie jakiś tam bohater książki zirytował, że w pracy znów była praca, że na obiad miałam klopsy w kapuście, że mi rowerek treningowy zaczął piszczeć i muszę nasmarować? To by na przykład były odpowiedzi na to, jak mi minął wczorajszy dzień. Jakiego faceta by to mogło obchodzić, to nie mam pojęcia :DFaceta, który się Tobą interesuje. Nie rozumiem dlaczego niektórzy widz tylko dwie opcje kontaktu: totalny brak albo całodobowe pitu pitu przez komunikator. Jak gdyby nie było niczegoś pomiędzy, subtelnych sygnałów zainteresowania życiem drugiej osoby również pomiędzy spotkaniami. Ok, dopuszczam możliwość, że są osoby, którym w ogóle taki kontakt nie jest potrzebny. Autorka jednak do nich nie należy, tymczasem tylko ona inicjuje kontakt i ta asymetria jej przeszkadza, więc trzeba sprawę wyjaśnić, a nie pozostawiać domysłom. Dołączył: 2014-06-25 Miasto: Warszawa Liczba postów: 26245 22 stycznia 2019, 10:52 no nie, to ja mam kompletnie inną optykę :D takie spowiadanki z dnia to mi się kojarzą ze sztucznym podtrzymywaniem zainteresowania. To jak pytanie dziecka jak było w szkole. A dzieci też raczej tego nie lubią ;) Nalepszy kontakt pisany jest z ludźmi, których łączą wspólne tematy. To nie ma nic wspólnego za zainteresowaniem soba i uczuciami. Natomiast brak wspólnych tematów może się potem na brak zainteresowania i uczuć przełozyć, ale to nie ta kolejnośc.
Mówią, że pary, które się nie kłócą to pary, które mają przed sobą tajemnice. Jednak kiedy się kłócą, najczęściej spotykanym efektem są ciche dni. Przyznam się, że od zawsze byłam obrażalska. Moi rodzice potrafili swobodnie nie odzywać się do swoich współmałżonków tygodniami, ja do rodziców również. Żyliśmy obok siebie nie rozmawiając ze sobą. Taki wzorzec przeniosłabym najpewniej do małżeństwa. Jednak mój mąż pokazał mi, że można żyć i tworzyć związek bez cichych dni. I tak minęło nam 14 lat wspólnego życia bez cichego dnia. Ani jednego dnia w milczeniu. Jak to możliwe? Po pierwsze należy sobie zadać pytanie czy nie szkoda życia na fochy. Owszem w pierwszym odruchu, kiedy jesteśmy wkurzeni na drugą osobę chwilowo nie mamy ochoty z nią gadać. Ale żeby zaraz cały dzień albo dłużej? Życie płynie tak szybko, po co marnować tyle czasu? Ok, pokłóciliśmy się, wyrzygaliśmy co było do wyrzygania, ochłonęliśmy i starczy. Gorzej, gdy nie potrafimy sobie wyrzygać, tylko obrażamy się bez podania przyczyny i milczymy wymownie przez następnych kilka tygodni. Partner nie wie o co nam chodzi, a my w głowie toczymy wymyślone rozmowy, dopasowując odpowiedzi drugiej strony do aktualnego stanu naszego zamroczonego fochem umysłu. Nie, nie i jeszcze raz nie. To jest najlepsza droga do rozpadu relacji. Żeby tworzyć udany związek należy się komunikować. I nie mam tu na myśli pytania co byś zjadł, albo jak spałaś. Mam na myśli pilne sygnalizowanie naszych potrzeb, pretensji, zdarzeń, z powodu których źle się czujemy w naszej relacji. Zdecydowanie lepiej, kiedy potrafimy wyartykułować od razu co nas uwiera. Nawet w dzikiej awanturze. Każda forma komunikacji jest lepsza niż milczenie. Ono nic nie wnosi, nie rozwiązuje żadnych problemów, tylko je pogłębia. Krótko mówiąc chodzi o to, żeby wyłożyć kawę na ławę, wysłuchać argumentów drugiej strony, porozumieć się i wtedy przejść nad tematem do porządku dziennego, nie chowając urazy i pretensji. Udawanie, że wszystko jest w porządku, podczas, gdy zgniatamy w sobie żal, złość, tłumimy emocje jest bardzo szkodliwe. Zarówno dla psychiki, jak i dla związku. Jest tylko jedno ALE. Podczas takiej wymiany argumentów, kłótni, awantury, rozmowy, NIGDY nie wolno używać słów, które ranią. I bynajmniej nie mam tu na myśli słów typu „spierdalaj”. Te są czasem potrzebne, żeby dać ujście złym emocjom. Zranić kogoś, to znaczy użyć z premedytacją słów, które zabolą, które dotkną. Bo kiedy opadną emocje wypowiedzianych słów nie da się cofnąć. A te potrafią ranić jak nóż. A po każdej ranie zostaje blizna. Tak więc ustaliliśmy już, że szkoda czasu na obrażanki, lepiej pogadać, nawet z przytupem, żeby wyłuszczyć nasze ale. To nie takie proste – powiecie. No nie. Proste nie jest. Ale uwierzcie mi, warto się postarać. O ile przyjemniejsze staje się nasze życie, gdy możemy uwalniać się od dręczących nas pretensji natychmiast. Na swoim przykładzie powiem, każdy może się tego nauczyć. Trzeba tylko chcieć. Jeśli nie przemawia do Was to, co napisałam powyżej podejdę Was jeszcze z drugiej strony. Kilka lat temu trafiłam na książkę 12 rozmów o miłości. Był to zbór rozmów z najbliższymi ofiar katastrofy smoleńskiej. Każda z nich wspominała tam poprzedni dzień i poranek przed lotem. I tak sobie czasem myślę… co by było, gdyby jutra miało nie być? Starsi ludzie mawiają, że trzeba iść spać zawsze w zgodzie. I mnie to przekonuje. Dlatego choćbym nie wiem, jak była zła, odkładam na bok swoją dumę i wyjaśniam wszelkie nieporozumienia przed zaśnięciem. To, co kiedyś wydawało mi się niewykonalne stało się faktem. Potrafię wyciągnąć rękę do zgody nawet jeśli czuję, że nie zawiniłam. Milczenie jest złotem? Nie wszystko złoto, co się świeci. W związku milczenie to zwykły tombak. A pod nim nic. Anna Jaworska – MumMe Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę, klikając UDOSTĘPNIJ (kopiuj/wklej nie jest udostępnieniem). Polub moją stronę na Facebooku Zajrzyj na mój Instagram
CytatPatrysia94 ja kiedyś nie odzywałam się z moim chłopakiem miesiąc ( masakra) pokłóciliśmy się o coś ale to on się 1 po tym okresie odezwał i widać było że bardzo mu zależało. Aktualnie znów się posprzeczaliśmy i nie odzywa się już 2 dzień ja też nie napisałam żadnego sms. Jestem ciekawa kiedy się do mnie teraz odezwie .. mam nadzieję że u mnie też to tak będzie wyglądało, nie gadamy 2 tygodnie. Zawsze ja pierwsza zabiegałam o kontakt, biegałam za nim. Przyrzekłam sobie że to koniec. Że czekam na jego pierwszy ruch. I tak oto mam czego chciałam, umieram z tęsknoty ale wierzę że mnie kocha i jeszcze się odezwie... chociaż już coraz mniej w to wierzę po tym jak tak milczy Wszystko zależy od sytuacji. Jeśli dziewczyna pierwsza doprowadziła do kłótni to powinna ona pierwsza wyciagnąć rękę i PRZEPROSIĆ, jeśli ewidentnie wina była po stronie faceta to wtedy trzeba zamilknąć. No ale kwestia tego czy dziewczyny w ogóle kiedykolwiek widzą, że może to one zbyt emocjonalnie zareagowały. mój nadal milczy i ja też (((((((((((((((((((( podbijam bo ciekawy watek Dziewczęta, wypowiadać się! Nie czytałam ani książki ani całego wątku. Nie znam takiego problemu, w naszym związku to głównie ja jestem obrażalska, ale on to ma w dupie i nawet jak się pokłócimy to po czasie to lekceważy i odzywa się do mnie mnie normalnie jak gdyby nigdy nic. Chyba, że trafi się naprawdę gruba awantura, to pomilczymy kilka godzin i później albo nam mija, albo przechodzimy na etap długiej poważnej rozmowy. Nieodzywanie się do siebie dniami albo tygodniami? No za cholerę, nie znam tego problemu, a kilka lat już ze sobą jesteśmy.. faceci reagują na to, gdy kobieta się nie odzywa. Ja mam już męża. Jak wyjeżdżał dalej do pracy i nie miał możliwości nocowania w domu, bo to za daleko, to pisaliśmy ze sobą. Wkurzało mnie, że na połowę esów nie odpisuje, to przestawałam się odzywać i wtedy się zaczynało . hehehehe dla mnie to jakies dzine gierki... Jak mam ochote to pisze, a jak nie to nie i tyle.. Faceci sa rozni i jednego bedzie intrygowalo czemu sie nie odzywasz i bedzie zabiegal o kontakt, a drugi stwierdzi ze skoro sie nie odzywasz to pewnie masz lepsze zajecie, poczuje sie olany i zrobi dokladnie to samo, zapominajac o Tobie. Takze moim zdaniem takie gierki kto do kogo pierwszy napisze sa nieco dziecinne... Nie odzywać się tylko dlatego, żeby się nie odzywać to bez sensu. Ja mam ciche dni z moim tylko jak się pokłócimy, ale to i tak nie są dni, tylko ciche godziny. Poza tym to zawsze on pierwszy wyciąga dłoń na przeprosiny chociaż dzisiaj to ja byłam pierwsza. Ogólnie ja się z moim umówiłam że jak mam czas to napisze, zadzwonię, a jak on ma czas to on pierwszy napisze czy tam zadzwoni. Nie ma tak, że ja się przez tydzień pierwsza odzywam i potem czekam tydzień aż on się odezwie. To bez sensu. a co to ma być takie "nieodzywanie się"? foch tysiąclecia czy szantaż - sms albo śmierć? ile wy macie lat, że tak się zachowujecie? jeżeli chcecie być w związku dojrzałym, stabilnym, pewnym i czuć się kochaną oraz kochać to musicie w końcu zrozumiec - do związku trzeba dwoje osób patrzących podobnie w przyszłość, z szacunkiem, czułością i dbaniem o siebie nawzajem. jakby mi ktoś powiedział "nie odezwę się do Ciebie, dopoki ty nie odezwiesz się pierwsza" to bym się odwróciła na pięcie i odeszła, bo nienawidzę takich szantaży. co innego to są dni milczące w związku, kiedy złość musi opaść przed normalna rozmową, a co innego taka dzieciniada. znajdźcie sobie facetów, co nie będa się zastanawiać "zadzwonić czy nie" albo "i tak sie odzwie i wróci" PS a tak w ogóle co byście zrobiły bez tych cholernych gadżetów telefon i komputer?! ja nie oddzywalam sie od wieczora bo sie poklocilismy,nastepnego dnia nie odp na smsy nie odbieralam tel,tego samego dnia wieczorem przyjechal do mnie do domu,jednak dziala Aj dziewczyny, rozumiem was doskonale. Moj amant nie odzywa sie do mnie 3 dzien, dla niego to typowe. u mnie był rekord 5 dni ewidentnie jego wina ale potrafił tyle się nie odzywać a ja do przeprosin nie będę go namawiać. Po 5 dniach napisał i przeprosił. Dla mnie dziecinne jest nieodzywanie się ale po większej kłótni ktos musi wyciągnąć pierwszy rękę, a nie mieszkamy razem, zeby odrazu usiąść i porozmawiać. Gdy już się odezwie bądź miła - normalna Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.
pokłóciliśmy się i on się nie odzywa